Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kraków. Pokaż wszystkie posty
Pur.pendicular
Problem z Tribute Bandami jest taki, że jeśli idziesz na koncert takiego zespołu to oczekujesz, że zagrają jak oryginał. Tego oczekiwałem od The Australian Pink Floyd Show podczas koncertu na warszawskim Torwarze (i niestety wychwyciłem kilka błędów - ale co tam... było świetnie) i tego też oczekiwałem od Pur.pendicular [swoją drogą z taką nazwą świata nie zawojują].
Koncert był całkiem udany - przynajmniej muzycznie, bo show trochę nie wyszło. Wokalista z bardzo podobnym do Iana Gillana głosem próbował pobudzić siedzących widzów i skłonić ich do bardziej energicznej zabawy, ale tylko jeden mężczyzna (wiek ~40 lat) dał się ponieść muzyce. Ten sam mężczyzna pod koniec koncertu wskoczył na scenę i bił pokłony przed perkusistą.
Cały koncert zagrany poprawnie. Od początku bardzo ciekawie i energicznie, ale pod koniec energii ubywało. Świateł na scenie brakło (jak zawsze w Rotundzie), dymu dużo, zero zabawy pod sceną. Ludzie przyszli (w ilości około 40 sztuk) tylko posłuchać. Niestety tylko...
Męskie Granie 2012: Kraków
To był już drugi koncert tegorocznej edycji Męskiego Grania. W Ogrodach Muzeum Archeologicznego w Krakowie wystąpili tacy artyści jak Łąki Łan, KNŻ, Czesław Mozil, Nosowska, czy Adam Ostrowski.
Wszyscy muzycy zaprezentowali bardzo wysoki poziom. To było zebranie najlepszych polskich zespołów w jednym miejscu. Do końca jednak nie było wiadomo w jakiej kolejności odbędą się koncerty. Dopiero przy wejściu każdy dostał rozpiskę... bardzo ciekawy pomysł - musisz przyjść wcześniej żeby wiedzieć kiedy gra twój ulubiony zespół, a tym samym obejrzysz wszystkie.
Całość wypadła bardzo dobrze. Może trochę mało miejsca było na podestach w fosie, ale to nie przeszkadzało w robieniu zdjęć. Byle więcej takich wydarzeń!
Niżej kilka zdjęć z wczorajszych koncertów:
Na trzeciej edycji Męskiego Grania w Krakowie zagrali: Afrokolektyw, Mitch&Mitch, Kari Amirian, Łąki Łan, Julia Marcell, Marek Dyjak, OSTR/Tabasko, KNŻ, Czesław Śpiewa, Grabek, Nosowska.
Vavamuffin @ Kub Żaczek
Pierwszy dzień żaczkowskich juwenaliów to też zespół Vavamuffin. Zagrali jako drudzy, ale jak się okazało był to najlepszy koncert tego dnia
Dlaczego? Bo Paprika zagrała słabo, bez energii jakoś, a Indios Bravos strasznie zamulali. Widziałem już kilka razy wszystkie te zespoły i wiem, że stać je na lepsze koncerty. Szczególnie Indiosów, bo zdania nie zmienię, że Paprika nadaje się tylko na małe klubowe koncerty. Tam brzmią najlepiej i najlepiej się sprawdzają...
Indios Bravos @ Żaczek (Juwenalia 2012)
Juwenalia Krakowskie 2012 trwają już od kilku dni, ale koncerty w Żaczku rozpoczęły się dopiero wczoraj (15 maja). Mam zdjęcia z pierwszego dnia... zadowolony nie jestem. Świetlik zepsuł mi całą zabawę :)
Zaczęło się bardzo spokojnie (pomijając przygotowania w samym klubie, gdzie zapieprz był... oj był!). Na samym początku ludzi może nie było dużo, ale później zaczęło się robić dość tłoczno.
DVA @ Alchemia
Kilka zdjęć z koncertu czeskiego duetu DVA w krakowskiej Alchemii. Za dużo napisać nie mogę, bo widziałem tylko kilka pierwszych kawałków, ale bez wątpienia zespół prezentuje dość ciekawy styl.
Wykorzystują przeróżne instrumenty i przedmioty, które wplątują w loopastation. Całość ciekawie brzmi i do tego wszystko podane z małą dawką humoru.
Obscure Sphinx
Piątkowy wieczór i koncert wielkiego zespołu - Amon Amarth. Jednak nie tak wielkiego jak myślałem... po prostu nie dotrwałem do końca, bo za AA nie przepadam, a mogłem robić zdjęcia tylko na bisie. Stwierdziłem, że nie ma sensu aż tyle czekać. Za to dwa zespoły supportujące ustrzeliłem. Pierwszy z nich to Obscure Sphinx, z którym miałem ostatnio przyjemność pogadać na różne tematy (wywiad na independent.pl). Ciekawie zagrali, mocno i z dobrym kobiecym wokalem Zosi. Jak nie przepadam za damskimi wokalami, tak "Wielebna" dała sobie radę i przekonała mnie do siebie.
Egos
Cóż tu tym razem dużo pisać. Starzy znajomi jeszcze z czasów liceum wskoczyli na scenę krakowskiego klubu Zaścianek. Zagrali bardzo dobrze i tak też zostali przyjęci. Pierwszy raz widziałem ich z żywym perkusistą i muszę przyznać, że Szymon jest świetnym pałkerem. Do tego Kaczorowa gitara z mnóstwem efektów, basowe dźwięki od Bodzia i wokal Tomka. Podobało się i myślę, że jak na polskie warunki kapela ma szansę na coś więcej niż tylko granie w małych klubach. Ale co będzie dalej zobaczymy. Póki co usłyszeć ich można na płycie MINIMAX6 złożonej przez Piotra Kaczkowskiego. Kolejne kawałki podobno się nagrywają...
Tides From Nebula
Jeden z najbardziej cenionych polskich zespołów post-rockowych, czyli Tides From Nebula zagrał w czwartkowy wieczór w krakowskim Studiu.
Panowie zaprezentowali wysoki poziom, jednak mnie jakoś nie przekonali. Lubie jak coś się dzieje w muzyce, a nie rozciąga. Tutaj tylko miejscami wielotaktowe motywy dzielone były mocniejszymi i bardziej rozbudowanymi wstawkami. Jednak wizualnie i emocjonalnie koncert był bardzo dobry. Może nie do końca mnie pociągnęli w wir muzyki, ale słuchało się ich bardzo dobrze.
Panowie zaprezentowali wysoki poziom, jednak mnie jakoś nie przekonali. Lubie jak coś się dzieje w muzyce, a nie rozciąga. Tutaj tylko miejscami wielotaktowe motywy dzielone były mocniejszymi i bardziej rozbudowanymi wstawkami. Jednak wizualnie i emocjonalnie koncert był bardzo dobry. Może nie do końca mnie pociągnęli w wir muzyki, ale słuchało się ich bardzo dobrze.
US3
Potężna dawka jazzu mieszanego z hip-hopem. Nie mam pojęcia dlaczego tak mało ludzi przyszło na US3, bo muzyka którą grali nie należy do tych mało ambitnych. Warto było zobaczyć tych panów na scenie, warto było zobaczyć popisy Geoffa Wilkinsona za gramofonami i wszystko inne co tego wieczoru miało miejsce w krakowskim Kwadracie. Dawno nie słyszałem tak dobrej muzyki na żywo.
Heidenfest 2011
Festiwal objazdowy "Heidenfest" zawitał do Krakowa. W klubie "Studio" zagrało sześć folk-metalowych zespołów z różnych krajów. Oczywiście najbardziej wyczekiwany był koncert Finntrolla, ale jak się później okazało nie był on najlepszy.
Finntroll, Alestorm, Turisas, TrollfesT, Arkona, Skálmöld - to gwiazdy tegorocznej edycji. Ja widziałem tylko trzy, które zagrały pod koniec, ale zastanawiam się czy żałować. Nagłośnienie było najgorszą rzeczą tego dnia. Nie było słychać prawie w ogóle gitar, a wokal zanikał gdzieś między ludźmi i obijał się o metalowy balkon. Jedynie perkusję było słychać doskonale, ale jak spojrzeć na to, że TYLKO ją było słychać to dochodzimy do wniosku, że nie o to chodzi w koncertach. Do tego wszystkiego dochodziły częste sprzężenia, które naszym uszom zdecydowanie szkodziły. Nawet w stoperach ciężko było wytrzymać natężenie tych kakofonicznych dźwięków, szczególnie podczas koncertu Finntrolla.
Jesli chodzi o zespoły to całkiem przyjemnie prezentował się na scenie Alestorm, którego widziałem już wcześniej na bieszczadzkiej ziemi w Polańczyku. Była ekspresja, była zabawa pod sceną i nawet było słychać czasami melodię. Lepiej wypadł Turisas. Sześciu facetów umazanych juchą, jakby z wojny wrócili, cięło bardzo dobry folk-metal. Sceniczny image, ciekawe utwory dość zróżnicowane w budowie i charakterystyczny wokal z potężną jak młot Thora umiejętnością przebijania się przez okropne nagłośnienie i docierania do najdalszych rzędów. To najlepszy koncert tego dnia (który widziałem).
Finntroll, czyli gwiazda tego wieczoru dał mimo wszystko stosunkowo słaby koncert. Na pewno bardzo skrzywdzili ich nagłośnieniem, ale na scenie moim zdaniem nie pokazali za dużo. Wokalista owszem, skakał, ruszał się... ale cały zespół wyglądał dość statycznie. Muzycznie jakoś wszystko się mieszało. Jak już wcześniej pisałem - zero gitar, waląca perkusja i wielkie sprzężenia. Znam ich płyty i spodziewałem sie czegoś lepszego - trochę się zawiodłem.
A fotograficznie? Ciemno... miejscami jakoś się rozjaśniało, gdzieniegdzie przyświecili ładnym zielonym, ale głównie mhrock, zło i czerwień.
I taki to krakowski debiut w fosie ;)
Kto: Finntroll, Alestorm, Turisas, TrollfesT, Arkona, Skálmöld
Kiedy: 4 października 2011
Gdzie: Klub Studio (Kraków)



