Pokazywanie postów oznaczonych etykietą progresive. Pokaż wszystkie posty

Seven Festival 2011: Touchstone



Pierwszy koncert drugiego dnia Seven Festival dała Apteka. Niestety nie było mnie wtedy w fosie, bo jakoś tak się złożyło, że jeszcze miałem trochę piwa w puszce i nie doszedłem na czas. Później konferencja Samaela i wyszło na to, że zobaczyłem tylko kawałek koncertu Apteki. Nie opiszę więc jak było, ale z relacji kolegów wynika, że poprzeczkę postawili wysoko i koncert był godny... nawet headlinera.

Trudne zadanie stanęło przed następną formacją - Touchstone, która przyjechała z Anglii. Po bardzo dobrym występie Apteki trudno było zrobić cokolwiek żeby przyciągnąć ludzi pod samą scenę. Po części się udało, ale Anglicy raczej nie podbili serc węgorzewskiej publiczności. Progresywno-celtycki (jeżeli tak to można określić) metal z niestety słabym kobiecym wokalem wypadł bardzo słabo jeżeli popatrzeć na dotychczasowe występy innych zespołów.



















Kto: Touchstone
Kiedy: 9 lipca 2011
Gdzie: Seven Festiwal (Węgorzewo)




środa, 13 lipca 2011
Posted by Cochise

The Australian Pink Floyd Show


Kolejny koncert na trasie The Australian Pink Floyd Show po Polsce. Tym razem Torwar w Warszawie i ponad trzygodzinne show.

Show 3D, kwadrofoniczny dźwięk, no i wspaniała muzyka Pink Floyd. Tak właśnie zachęcali do koncertu organizatorzy. Może i było wszystko, ale nie w takiej jakości jak by się chciało.

Koncert zacząłem koło 20:00 widokiem z fosy. Pierwszym utworem jaki TAPFS zagrali był "Shine On You Crazy Diamond" (party I-V). I było nieźle. Ganiałem z jednego końca fosy na drugi w poszukiwaniu miejsca, żeby się wcisnąć między innych fosiarzy (a obrodziło tego dnia gęstością), światło miałem niezłe, czasami też miejsce dobre znalazłem... Potem jeszcze dwa utwory, opuściłem fosę i od tego momentu nie wiem co napisać.

Niby było przyjemnie, niby Floydzi, niby dobrze zagrana muzyka, ale brakowało mi jakiejś spójności, czegoś czego nie mogę opisać. Kawałki grane poprawnie (wiadomo, że to nie oryginalne PF), wizualnie też niczego sobie... Pomysł z drugą częścią koncertu w okularach 3D był ciekawy, ale z efektami było gorzej. Co prawda nie przyszło się tam na film, ale bez tych przyciemnianych, papierowych gadżetów też by można było wytrzymać.

Od czasu do czasu na scenie pojawiały się dmuchane zwierzęta. "Nauczyciel" w "Another Brick in The Wall", czy wielka świnia po lewej stronie sceny (przy ostatnim "Run Like Hell").

Liczyłem bardzo na "High Hopes" - nie doczekałem się, a ciekawy jestem jakby sobie poradzili. Miałem za to pół "Dark Side of The Moon", trochę "Division Bell" (swego czasu zastanawiałem się, która jest lepsza dla mnie) i kilka innych. Dobrze wypadły "Time", "Learning to Fly", czy wspaniały wręcz popis wokalny pani z chórku w "The Great Gig in The Sky".

I wcale, a wcale nie było słychać jak się basista walnął w "Another Brick", a gitarzysta w solówce do "Comfortably Numb". Nie, wcale...

Ogólnie rzecz biorąc koncert nie był ani cudowny, ani zły. Przyjemnie było usłyszeć utwory jednego z ulubionych zespołów na żywo i zobaczyć całkiem atrakcyjne show świetlne. Jednak ja chyba zbyt dużo oczekiwałem od zespołu i nieco się rozczarowałem. Nie był to tak dobry koncert na jaki liczyłem. Może to tylko kilka niedociągnięć, ale jakoś nie czułem do końca klimatu. Może gdyby się czymś wspomóc jak niektórzy (tak tak, było czuć)...

Może to też kwestia nowego składu (bez Iana Catella i naszej rodaczki, którzy odeszli do British Pink Floyd Show).

Tak czy siak - zdjęcia:







































Drugą część koncertu (po 20 minutowej przerwie) zdecydowanie mogę uznać za lepszą. Zarówno pod względem muzycznym jak i wizualnym. A dla koleżanki Agnieszki N. mam informację, że "Whish You Were Here" BYŁO! :)

Setlista taka jak na poprzednich koncertach tej trasy (przynajmniej tak mi się wydaje, jak coś się zmieniło to poprawię, ale myślę, że za dużo nie kombinowali przy setliście):

Shine On You Crazy Diamond (Parts I-V)
Welcome To The Machine
Coming Back To Life
Arnold Layne
Sorrow
Learning To Fly
Dogs

Speak To Me
Breathe
On The Run
Time
Breathe (Reprise)
The Great Gig in the Sky
What Do You Want From Me?
Careful With That Axe, Eugene
Money
The Happiest Days Of Our Lives
Another Brick in the Wall, Part II
Wish You Were Here
One Of These Days
Comfortably Numb

Run Like Hell


Kto: The Australian Pink Floyd Show
Kiedy: 27 stycznia 2011
Gdzie: Torwar(Warszawa)





piątek, 28 stycznia 2011
Posted by Cochise

Thesis


Tym razem koncert w Proximie. Dzień, w którym zespół Żywiołak promował swoją najnowszą płytkę. Zanim jednak gwiazda wyszła na scenę, ludzi rozgrzewał toolopodobny Thesis.
Wydaje mi się, że słyszałem ich pierwszy raz, chociaż są tak nieznanym zespołem, że mogłem ich gdzieś przypadkiem widzieć podczas supportowania innych kapel. Nie pamiętam.

Grali jednak całkiem nieźle. Napisałem na początku, że są toolopodobni, bo tworzą całkiem nizły, progresywny rock. Wokalista posiada mocny, donośny głos, ale wykorzystuje go tylko na tyle ile trzeba. W sam raz, idealnie pasuje do kapeli. Podobno jego angielski nie jest zbyt dobry (bo śpiewa właściwie tylko po angielsku), ale mi się podobało. Gitarzysta solowy - dla mnie człowiek zacny, ponieważ pracował na ośmiostrunowcu. A robił to całkiem swobodnie i tworzył ciekawe melodie. Reszta kapeli nie wyróżniała się zbytnio, ale dopełniała całości i sprawiała, że całość brzmiała bardzo dobrze i przyjemnie. Nie męczyli, a nawet zostawili lekki niedosyt.

Tutaj kilka zdjęć:




















Koncert dobry. Mało która kapela w Polsce potrafi zagrać taką muzykę. Thesis się stara i wychodzi im to całkiem nieźle. Teraz będę na nich polował, jak będą gdzieś grali. A kolega Jasiek już postarał się o wywiad z nimi, więc pewnie w ciągu kilku dni pojawi się na independent.pl.

Kto: Thesis
Kiedy: 20 stycznia 2011
Gdzie: Proxima (Warszawa)
piątek, 21 stycznia 2011
Posted by Cochise

Seven Festival 2010: The Legendary Pink Dots (D3:5)


Po koncercie Heart & Soul nadszedł czas na zmianę klimatu. Na scenie pojawiła się holendersko - brytyjska formacja The Legendary Pink Dots. Iście Floydowskie rytmy, psychodeliczne i mroczne.
Przed tym koncertem mogliśmy obejrzeć urywki meczu finałowego mundialu gdzie grała Hiszpania z Holandią. Ostatnie minuty meczu można było zobaczyć tylko w press roomie. Emocje wśród dziennikarzy tam zgromadzonych były widoczne nawet podczas pracy nad artykułami i zdjęciami.
















The Legendary Pink Dots, 11 lipca, Węgorzewo (Seven Festival 2010)
czwartek, 15 lipca 2010
Posted by Cochise

Popular Post

Blogger templates

Paweł "Cochise" Kociszewski. Fotografia koncertowa/muzyczna. Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Flickr

- Copyright © FotoFosa -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -