Accept


Accept podtrzymuje moją teorię, że prawdziwego hard rocka mogą grać tylko zespoły, które są na scenie kilkadziesiąt lat. Panowie mimo swojego wieku dalej potrafią roznieść na koncertach wszystko i wszystkich.

To był dobry koncert. Mimo, że nie jestem jakimś wielkim fanem Accept to przyznam, że pod względem energii i muzyki był to jeden z lepszych koncertów na jakich byłem. Świetne wykonanie niezłej setlisty, naturalność na scenie... widać było, że muzycy dobrze się bawią.

Zmiana wokalisty nie zmieniła brzmienia kapeli. Mark Tornillo idealnie wpasował się za Udo Dirkschneidera.

Fani bawili się świetnie. Wynika to zarówno z moich obserwacji jak i z komentarzy po koncercie. Panowie jak widać nadal potrafią potężnie zagrać.






































I na koniec jeszcze setlista:



A tu film nagrany na koncercie. Jakość nie jest cudowna, a dźwięku praktycznie nie ma. To tylko żeby zobaczyć jak panowie zachowywali się na scenie. Najlepiej w ogóle wyciszyć youtuba i puścić sobie Accept z płyty. ;]




Kto: Accept
Kiedy: 5 lutego 2011
Gdzie: Stodoła (Warszawa)




niedziela, 6 lutego 2011
Posted by Cochise

Steelwing


Święto dla fanów mocnego grania. Ale zanim na scenę wyszli panowie z kapeli Accept to usłyszeliśmy młodych szwedów.

Nie dało się nie usłyszeć inspiracji Iron Maiden. Steelwing zarówno głosem wokalisty jak i gitarowymi riffami próbował naśladować brytyjczyków. Całkiem dobrze im to granie wychodziło. Latające, rozwiane włosy, wszechobecny jeans, skóra... Hard rock!























Kto: Steelwing
Kiedy: 5 lutego 2011
Gdzie: Stodoła (Warszawa)




Posted by Cochise

Skeletor Ribz

Warsaw Punk Atak vol 11 w klubie Punkt&Radio Luxembourg. Głośno, punkowo i tylko chwilami dobrze.

Ale tak to już jest, że młode zespoły punkowe grają tylko tak, żeby było głośno i chcą dużo, dużo anarchii na koncertach. Ciężko znaleźć coś godnego uwagi. Może to tylko moje zdanie, bo dla mnie legendą polskiego punka jest KSU i jakoś samoistnie wszystkich porównuję do ustrzyckiej kapeli.

A co do koncertu. Ciemno, jak to zwykle w P&RL i mało ludzi. Chociaż miałem wrażenie, że tym razem przyszło więcej osób niż zawsze.

Kilka zdjęć pierwszego zespołu, który wystąpił - Skeletor Ribz. Obejrzałem tylko dwa z czterech występów, bo nie dałem rady dalej męczyć uszu. Zbyt słabo jak na muzykę, za to idealnie na schlanie się i szaleństwa w punkowym pogo.



















A na koniec trochę zabawy zoomem i czasem.






Kto: Skeletor Ribz
Kiedy: 4 lutego 2011
Gdzie: Punkt&Radio Luxembourg(Warszawa)





piątek, 4 lutego 2011
Posted by Cochise

FotoFosa 2.0


Ponad rok działania bloga FotoFosa, kilka zmian graficznych, kilkanaście modyfikacji gadżetów i innych pierdółek, aż w końcu postanowiłem ulepszyć i całkowicie zmienić stronę.

Może poprzednia wersja nie była brzydka, ale wydaje mi się, że mało przejrzysta i zbyt mroczna. Teraz jest kilka udogodnień, które usprawnią przeglądanie bloga. Dodałem kilka stron w animowanej belce na górze, co sprawiło, że po prawej jest więcej miejsca. Oprócz tego, jak widać, są różnej maści przyciski do portali społecznościowych (bez tego w dzisiejszych facebookowych czasach trudno żyć :] )

Portfolio jest jeszcze w fazie tworzenia, ale niedługo (mam nadzieję) zapełni się zdjęciami.

Tak czy inaczej jeśli ktoś chciałby się wypowiedzieć o nowej wersji, czy się podoba, czy nie, to pod tym postem może wyrzucić wszystko co w nim siedzi. ;)

Pozdrawiam
Paweł
niedziela, 30 stycznia 2011
Posted by Cochise
Tag :

The Australian Pink Floyd Show


Kolejny koncert na trasie The Australian Pink Floyd Show po Polsce. Tym razem Torwar w Warszawie i ponad trzygodzinne show.

Show 3D, kwadrofoniczny dźwięk, no i wspaniała muzyka Pink Floyd. Tak właśnie zachęcali do koncertu organizatorzy. Może i było wszystko, ale nie w takiej jakości jak by się chciało.

Koncert zacząłem koło 20:00 widokiem z fosy. Pierwszym utworem jaki TAPFS zagrali był "Shine On You Crazy Diamond" (party I-V). I było nieźle. Ganiałem z jednego końca fosy na drugi w poszukiwaniu miejsca, żeby się wcisnąć między innych fosiarzy (a obrodziło tego dnia gęstością), światło miałem niezłe, czasami też miejsce dobre znalazłem... Potem jeszcze dwa utwory, opuściłem fosę i od tego momentu nie wiem co napisać.

Niby było przyjemnie, niby Floydzi, niby dobrze zagrana muzyka, ale brakowało mi jakiejś spójności, czegoś czego nie mogę opisać. Kawałki grane poprawnie (wiadomo, że to nie oryginalne PF), wizualnie też niczego sobie... Pomysł z drugą częścią koncertu w okularach 3D był ciekawy, ale z efektami było gorzej. Co prawda nie przyszło się tam na film, ale bez tych przyciemnianych, papierowych gadżetów też by można było wytrzymać.

Od czasu do czasu na scenie pojawiały się dmuchane zwierzęta. "Nauczyciel" w "Another Brick in The Wall", czy wielka świnia po lewej stronie sceny (przy ostatnim "Run Like Hell").

Liczyłem bardzo na "High Hopes" - nie doczekałem się, a ciekawy jestem jakby sobie poradzili. Miałem za to pół "Dark Side of The Moon", trochę "Division Bell" (swego czasu zastanawiałem się, która jest lepsza dla mnie) i kilka innych. Dobrze wypadły "Time", "Learning to Fly", czy wspaniały wręcz popis wokalny pani z chórku w "The Great Gig in The Sky".

I wcale, a wcale nie było słychać jak się basista walnął w "Another Brick", a gitarzysta w solówce do "Comfortably Numb". Nie, wcale...

Ogólnie rzecz biorąc koncert nie był ani cudowny, ani zły. Przyjemnie było usłyszeć utwory jednego z ulubionych zespołów na żywo i zobaczyć całkiem atrakcyjne show świetlne. Jednak ja chyba zbyt dużo oczekiwałem od zespołu i nieco się rozczarowałem. Nie był to tak dobry koncert na jaki liczyłem. Może to tylko kilka niedociągnięć, ale jakoś nie czułem do końca klimatu. Może gdyby się czymś wspomóc jak niektórzy (tak tak, było czuć)...

Może to też kwestia nowego składu (bez Iana Catella i naszej rodaczki, którzy odeszli do British Pink Floyd Show).

Tak czy siak - zdjęcia:







































Drugą część koncertu (po 20 minutowej przerwie) zdecydowanie mogę uznać za lepszą. Zarówno pod względem muzycznym jak i wizualnym. A dla koleżanki Agnieszki N. mam informację, że "Whish You Were Here" BYŁO! :)

Setlista taka jak na poprzednich koncertach tej trasy (przynajmniej tak mi się wydaje, jak coś się zmieniło to poprawię, ale myślę, że za dużo nie kombinowali przy setliście):

Shine On You Crazy Diamond (Parts I-V)
Welcome To The Machine
Coming Back To Life
Arnold Layne
Sorrow
Learning To Fly
Dogs

Speak To Me
Breathe
On The Run
Time
Breathe (Reprise)
The Great Gig in the Sky
What Do You Want From Me?
Careful With That Axe, Eugene
Money
The Happiest Days Of Our Lives
Another Brick in the Wall, Part II
Wish You Were Here
One Of These Days
Comfortably Numb

Run Like Hell


Kto: The Australian Pink Floyd Show
Kiedy: 27 stycznia 2011
Gdzie: Torwar(Warszawa)





piątek, 28 stycznia 2011
Posted by Cochise

Popular Post

Blogger templates

Paweł "Cochise" Kociszewski. Fotografia koncertowa/muzyczna. Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Flickr

- Copyright © FotoFosa -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -