Żywiołak


Koncert zespołu Żywiołak promujący najnowszą płytę "Nowa Mix-Tradycja", czyli heavyfolkowa grupa na scenie Proximy!

Jak wspominałem w poprzednim poście przed Żywiołakiem zagrała kapela Thesis (zdjęcia). Po nich, na scenę weszła folkowa gwiazda wieczoru. Zaczęli gdzieś koło 21:00.

Pierwszy raz zespół usłyszałem na jakimś plenerowym koncercie w Sanoku. To było chyba przed koncertem IRY. Żywiołak zwrócił moją uwagę szczególnie na typ muzyki, który wtedy grali. Również dziwne instrumenty, które były mi wtedy obce, nie pozwalały odejść od sceny.

Od tamtej pory nie wiele się zmieniło. Kapela dalej gra niezłe kawałki, stylizowane na starodawną, polską muzykę ludową, dalej używają przedziwnych instrumentów (takich jak elektryczna lira korbowa) i dalej ich koncerty są niezwykle ekspresyjne.

Po Sanoku widziałem Żywiołaka na scenie jeszcze kilka razy. Kto nie był i nie słyszał temu bardzo polecam. Dla odmiany od muzyki, której słucha się na codzień.

Co prawda ich najnowszy krążek wieje strasznym dziadostwem (mixy starych kawałków z poprzednich płyt), ale koncerty jak zawsze niesamowite!























Wcześniej z Jaśkiem przeprowadziliśmy wywiad dla portalu Independent.pl z Robertem Wasilewskim (basista Żywiołaka), który można przeczytać tutaj.

Kto: Żywiołak
Kiedy: 20 stycznia 2011
Gdzie: Proxima(Warszawa)






piątek, 21 stycznia 2011
Posted by Cochise

Thesis


Tym razem koncert w Proximie. Dzień, w którym zespół Żywiołak promował swoją najnowszą płytkę. Zanim jednak gwiazda wyszła na scenę, ludzi rozgrzewał toolopodobny Thesis.
Wydaje mi się, że słyszałem ich pierwszy raz, chociaż są tak nieznanym zespołem, że mogłem ich gdzieś przypadkiem widzieć podczas supportowania innych kapel. Nie pamiętam.

Grali jednak całkiem nieźle. Napisałem na początku, że są toolopodobni, bo tworzą całkiem nizły, progresywny rock. Wokalista posiada mocny, donośny głos, ale wykorzystuje go tylko na tyle ile trzeba. W sam raz, idealnie pasuje do kapeli. Podobno jego angielski nie jest zbyt dobry (bo śpiewa właściwie tylko po angielsku), ale mi się podobało. Gitarzysta solowy - dla mnie człowiek zacny, ponieważ pracował na ośmiostrunowcu. A robił to całkiem swobodnie i tworzył ciekawe melodie. Reszta kapeli nie wyróżniała się zbytnio, ale dopełniała całości i sprawiała, że całość brzmiała bardzo dobrze i przyjemnie. Nie męczyli, a nawet zostawili lekki niedosyt.

Tutaj kilka zdjęć:




















Koncert dobry. Mało która kapela w Polsce potrafi zagrać taką muzykę. Thesis się stara i wychodzi im to całkiem nieźle. Teraz będę na nich polował, jak będą gdzieś grali. A kolega Jasiek już postarał się o wywiad z nimi, więc pewnie w ciągu kilku dni pojawi się na independent.pl.

Kto: Thesis
Kiedy: 20 stycznia 2011
Gdzie: Proxima (Warszawa)
Posted by Cochise

The Blind Boys of Alabama


Ośmiu mężczyzn, prawie wszyscy niewidomi (jak sama nazwa zespołu wskazuje) i niezwykły koncert mieszanki gospel i dobrego, amerykańskiego bluesa. Tak wyglądało poniedziałkowe Palladium w Warszawie.

Klub przywitał mnie niemiłym zapachem na początku i pustkami. Chyba podczas bardziej obleganych koncertów po prostu czuć więcej potu i dymu papierosowego. Jednak pusta sala nie była zaskoczeniem dla mnie. Nie spodziewałem się wielkiej ilości widzów, bo zespół w Polsce jest niezbyt znany. Dopiero później okazało się, że sala została zapełniona prawie w całości. Zostało kilka wolnych miejsc... siedzących. Bo wszystkie były siedzące.

Kilka minut po godzinie 20:00 na scenę weszli (a właściwie zostali wprowadzeni) gwiazdorzy tego wieczoru. Na początku Jimmy Carter powitał przybyłych (z ciekawym amerykańskim akcentem, takim jak można usłyszeć na starych filmach z USA). Bardzo się ucieszył, że dostał wielkie brawa. Zaczęli grać.

Zespół został założony w roku 1939, więc panowie nie są już młodzieniaszkami (co chwilę musieli przysiadać na przygotowanych krzesłach), ale wigoru to mają po dostatkiem. Nawet sobie czasami poskakali (iha!). Jedyny, który czasami wstawał z miejsca był Bishop Billy Bowers. Ale to już zdjęcia wyjaśnią dlaczego. Chyba się nie zdziwicie. No i jeszcze perkusista! :)

Po płytach spodziewałem się lekkiego bluesowego zamulania, ale nie! Panowie zagrali koncert z wielką energią. Mimo wieku doskonale dawali sobie radę na scenie, mieli świetny kontakt z publicznością, a ich muzyka była, że tak powiem... czarująca. Niesamowita mieszanka muzyki gospel, która chwali Boga we wszystkich osobach, z bluesem w czystej postaci. Blusem sygnowanym logiem Ju-Es-Ej.

Mnie oczarowało, ale przede wszystkim zaskoczyło. Niestety gorączka, która katowała mnie od rana nie pozwoliła wysłuchać Panów do końca. Jednak jestem bardzo zadowolony, że udało mi się być w Palladium i widzieć kawał dobrego koncertu!

A tutaj tradycyjnie kilka zdjęć. A, że światło było idealne...









































Rok koncertowy się rozkręca. Coraz lepsze koncerty, coraz milej w fosie.
Oby tak dalej!

Kto: The Blind Boys of Alabama
Kiedy: 17 stycznia 2011
Gdzie: Palladium (Warszawa)
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Posted by Cochise

StarGuardMuffin


Bednarkomania w Polsce osiągnęła punkt krytyczny. Musiało to się skończyć wielką ilością koncertów w całym kraju. Na Warszawę też padło i dzisiaj StarGuardMuffin wystąpił w stołecznym klubie Palladium.

Tak jak przewidywałem - tłumy fanek i fanów z całej stolicy ściągnęły w czwartkowy wieczór do klubu Palladium. Tylu ludzi w tym klubie jeszcze nie widziałem, a byłem tam już dużo razy. Było ciasno, owszem, ale żebym nie mógł się dostać normalną drogą do fosy... Sala pękała w szwach, a ja właziłem cały czas bocznym wejściem, w którym nawet minąłem sławnego Kamila Bednarka. Nie, nie miałem gęsiej skórki.

Tak czy inaczej koncert zaczął się o 19:20 (ech, widok wielkiej kolejki sięgającej pasażu Wiecha jeszcze przed 19:00 był taki... uroczy). Na początku krótkim setem przywitał zebrane w sali baranki Bednarka zespół Raggafaya. Koncert w sam raz na support. Gwiazdami nie są i pewnie nigdy nie będą, ale jako tak zwany rozgrzewacz byli nieźli. Rozpocili całe te tłumy gorących nastolatek. Właśnie, co do frekwencji... nastolatki w wieku 14-17 lat w rodzaju żeńskim zdecydowanie przeważały, ale można było spotkać też kilkuletnie dzieciaki z rodzicami, starsze panie i nawet kilku panów w sędziwym wieku. Ogólne przemieszanie wiekowe.

Gdzieś po 20:00 na scenę weszli długo oklaskiwani (taaa, już na początku) i wyczekiwani StarGuardMuffin. W tym momencie zacząłem żałować, że nie włożyłem stoperów do uszu. Pisk, krzyk, wrzawa - tak można opisać wrażenia słuchowe po wejściu Kamila na scenę.

Byłem bardzo ciekawy co to ten "Bednarek i koledzy". Po kilku minutach i kilkunastu, może kilkudziesięciu strzałach w stronę Kamila i kapeli doszedłem do wniosku, że chłopaki chorują na "Zespół Biebera". Większość ich uwielbia, reszta nienawidzi, a ci pozostali to ochroniarze. Kamil to właśnie taki Justin Bieber polskiej sceny. Niby głos ma niezły (trzeba przyznać), niby koncerty robi bardzo interaktywne z publicznością (ale mi nie podobały się hasła "Lubicie podróżeeee?", "Macie przyjaciółłłłł?", czy "Zielooona podróóóóż! Jeee!" - co my w Disneylandzie jesteśmy?), kapela rżnie nawet znośne riffy, ale... nie czuć tej muzyki. Myślałem, że reggae to muzyka płynąca z serca, a nie z TVN'u.

Piszę dlatego takie niepochlebne słowa, bo po burzy bednarkowej spodziewałem się naprawdę czegoś co skopie mi tyłek. A tu dupa... A to pomasowało, pomasowało i zostawiło cholerny niedosyt. Zresztą to tylko moje zdanie, którego nie musicie podzielać. Nawet w komentarzach mi możecie "pohejtować".

A tu zdjęcia:













Aaaa... No i dostali piękną platynę. To jedyna rzecz, która błyszczała tego "pięknego" wieczoru.














I współczuję tym, którzy zaczęli słuchać reggae od Bednarka, a o nazwiskach takich jak Marley, czy Tosh tylko czytali. :)

Mimo wszystko miło było powrócić do fosy (co prawda dziwnej, bo fosiarze robili zdjęcia praktycznie tylko tłumowi. Jedyny który dzielnie trwał na swoim stołeczku przed Bednarkiem był Artur R. :] ) ale zawsze fosy!

Kto: StarGuardMuffin
Kiedy: 13 stycznia 2011
Gdzie: Palladium (Warszawa)
piątek, 14 stycznia 2011
Posted by Cochise

Popular Post

Blogger templates

Paweł "Cochise" Kociszewski. Fotografia koncertowa/muzyczna. Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Flickr

- Copyright © FotoFosa -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -