Miss Polski

Zespół Miss Polski zagrał w sobotni wieczór jako support przez Myslovitz. Pierwszy raz ich słyszałem i mam nieco mieszane uczucia.
Mimo, że Panowie grali dość przyjemnie to jakoś ich wszystkie utwory były bardzo podobne do siebie. Nawet tytuły brzmiały podobnie: "Fitness", "Topless". Nie wiem czy przy dłuższym niż 30 minut secie nie zasnąłbym na stojąco. Jak dla mnie było okej, ale mało różnorodnie i dość smętnie.












A światło? Miszcz. ISO 200 i migawka 1/800, czy 1/1000 to idealne warunki! Po Miss Polski zagrał jeszcze zespół Tres.B, a potem gwiazda wieczoru Myslovitz. Całościowo było bardzo miło.
Kto: Miss Polski
Kiedy: 11 grudnia 2010
Gdzie: Stodoła (Warszawa)
Myslovitz

Kolejne duże wydarzenie na polskiej scenie muzycznej. Tym razem jest to koncert wielce lubianego w naszym kraju zespołu Myslovitz. Artur Rojek z kolegami zagrał 11 grudnia w warszawskim klubie Stodoła.
Zanim jednak gwiazdy wyszły na scenę mogliśmy usłyszeć młody zespół Miss Polski (zdjęcia w następnym poście). Panowie zaprezentowali materiał z najnowszej płyty (m.in. „Pół sypialni Twoje jest”, czy „Topless”). Nie był to może występ najwyższych lotów, bo kryjący się pod nazwą pięknej kobiety mężczyźni nie dość, że nie pasowali płcią, to jeszcze strasznie zmulili publiczność smętnymi utworami. Przynajmniej grali równo, bo z automatem perkusyjnym.
Następnie na scenie pojawił się zespół Tres.B. Do końca się zastanawiałem skąd już znam kapelę. Wszystko wyjaśniło sie dopiero pod koniec gdy wokalistka wyciągnęła gitarę basową z charakterystycznym deckiem w kształcie motyla. Takie momenty jak widać zapadają w pamięć. Zespół zagrał bardzo poprawnie i rozgrzewanie publiczności nie stanowiło dla nich większego problemu. Tylko o co chodziło z okrzykiem „Siostro”?
Godzina 22:00 to czas dla tych, na których wszyscy czekali. Na jeden z najbardziej znanych i lubianych polskich zespołów. Ja nigdy nie przepadałem za Myslovitz, ale jakoś w Stodole nic mi w nich nie przeszkadzało. No może jedynie światła, które jak to zwykle bywa na ich koncertach strasznie denerwują wszystkich fotografów. Ustrzelenie Rojka czy pozostałych członków zespołu w dobrym oświetleniu graniczy z cudem. Ale z przodu się narzeka, a z tyłu gdzie udałem się później, wszystko wygląda dużo lepiej. Światła wnoszą dużo do całego show jakie tworzy mysłowicka kapela. Całość pięknie mieni się w kolorach czerwieni (ech ta czerwień, aparaty jej nie lubią), złota i w niebieskich przebłyskach laserów.
Panowie zagrali chyba wszystko czego można było się po nich spodziewać, a może nawet i więcej. Usłyszeć można było „Dla Ciebie”, „Chciałbym umrzeć z miłości”, „Kraków”, „Peggy Brown” i chociażby bardzo dobre „Z twarzą Marylin Monroe”. Ponad półtorej godziny skoków, okrzyków i śpiewania razem z zapatrzonym w swój mikrofon Rojkiem.
Wszystko to można zobaczyć na zdjęciach.








Tak czy inaczej koncert był dobry. Nie zostałem do końca, ale podejrzewam, że Ci co zostali bawili się świetnie. Supportami były zespoły: Miss Polski i Très.B.
Kto: Myslovitz
Kiedy: 11 grudnia 2010
Gdzie: Stodoła (Warszawa)
Coma symfonicznie
Tego wieczoru warszawskie Palladium miało należeć do Piotra Roguckiego i jego zespołu. Spadł śnieg i... Wszystko zaczęło się dziwnie mieszać i komplikować...
Najpierw informacja o koncercie. Na biletach i stronie Palladium napisane było, że zaczną grać o 19:00. O tej godzinie byłem pod klubem i zobaczyłem tylko wielką kolejkę pod drzwiami. Ciągnęła się jakieś 200-250m. Gdy o 19:00 drzwi zostały otworzone, ludzie wchodzili przez 40 minut. Nie wiem dlaczego. Dziwna sytuacja. Zazwyczaj ludzie siedzą w środku i raczą się złotym napojem. A dzisiaj... Coma kazała czekać na siebie po raz pierwszy.
Następnie problemy z fotopassem. Jak się później okazało nie tylko ja je miałem, ale każdy fotograf na koncercie. Szczęśliwie udało się wejść i... tylko dwa utwory. Żeby nie zasłaniać siedzącej publiczności.








Koncert słaby. Coma to mocne riffy, niesamowita gra Witczaka i krzyczący głos Roguca. Dzisiaj nie było niczego. Niby fajnie wszystko brzmiało przy akompaniamencie orkiestry, ale brakowało kopa. Nigdy nie widziałem słabiej zagranych coverów własnych utworów.
Może Rogucki miał zamysły na zrobienie takiego mettalikowego S&M, ale to nie ta liga. Mi się nie podobało. Wyszedłem przed końcem. Ciekawy jestem jak odebrali to inni.
Do tego wszystkie miejsca były siedzące. W pewnym momencie jakieś młode fanki wyskoczyły na małe pogo pod scenę, na co Rogucki powiedział, że ładnie wyglądają, ale że zasłaniają innym i niech sobie staną z boku... bo to on jest gwiazdą. Cóż... tego w Roguckim nie znoszę.
A tu jeszcze setlista:
T.B.T.R.
08 wojna
Świadkowie
Trujące Rośliny
Popołudnia bezkarnie cytrynowe
Pierwsze wyjście z mroku
Transfuzja
System
D.D.D.D.
F.T.P.
Zamęt
Spadam
Joozek
Święta
Pasażer
F.T.M.O.
100 000 tysięcy
Kto: Coma
Kiedy: 27 listopada 2010
Gdzie: Palladium (Warszawa)
Five Little Birds

Kolejna porcja zdjęć z Remontu, gdzie odbywał się przegląd młodych kapel. W tej części następni znajomi - Five Little Birds. Zespół, który daje niesamowitą energię.
Sami faceci, reggae, saksofon, gitara, bębny... i zachrypnięty wokal Kosy. To wszystko sprawia, że czuję się radość z płynącej muzyki. To jeden z niewielu zespołów, który może w przyszłości zdziałać dużo na polskiej scenie muzycznej. Tak wyglądali w Remoncie:







Na koniec grupowe zdjęcie z "Szefową".
(kliknij prawym i otwórz w nowej karcie obrazek - będzie większe)

Kto: Five Little Birds
Kiedy: 21 listopada 2010
Gdzie: Remont (Warszawa)
Rockhead

Klub Remont zorganizował przegląd młodych kapel. Wśród nich znaleźli się starzy znajomi z Rockhead i Five Little Birds. W tym poście zdjęcia dotyczące tej pierwszej kapeli. Niestety nie wygrali, ale zabawa była niezła.
Cały przegląd zaczął się koło godziny 10:00 i trwał prawie do 19:00. Każdy zespół miał 15 minut na zaprezentowanie się z najlepszej strony (co wystarczało z reguły na rozłożenie się i zagranie dwóch lub trzech kawałków).
Tak na scenie wyglądali chłopcy z Rockhead:







I zdjęcie z największym fanem kapeli - Dawidem:

Więcej zdjęć na Picasie. A fotki z "Ptaszków" w poście wyżej.
Kto: Rockhead
Kiedy: 21 listopada 2010
Gdzie: Remont (Warszawa)
Hypnotic Brass Ensemble
Dziewięciu czarnoskórych muzyków na jednej scenie. Hypnotic Brass Ensemble zostało wezwanych aby pokazać polakom jak się gra prawdziwą muzykę. Wystąpili w warszawskim Palladium.
Koncert rozpoczął się nietypowo, bo przed 22:00. Już od pierwszych minut czuć było niesamowitą energię. Rozpoczęli (tak mi się przynajmniej wydaje) kawałkiem "War". A potem? Wszystkie najlepsze utwory kolektywu. Bracia Cohran starali się jak mogli, żeby polska publika się nie nudziła. Udawało im się to znakomicie. Wielka energia, świetna muzyka, rapowane czasami utwory... Dmuchali z całych sił w swoje dęciaki.




Ogólnie było bardzo ciemno, więc zdjęcia nie są może zbyt piękne i wiele na nich szumów. Cały czas słabe światło opadało na muzyków, ale właśnie to nadało klimat koncertowi. Zdecydowanie mogę go zaliczyć do kategorii "powtórzyć".
A tu jeszcze pięciominutowe video z koncertu. Mało słychać, ale pokazuje jak było.
A tutaj sam początek nagrany przez któregoś fana:
Kto: Hypnotic Brass Ensemble
Kiedy: 19 listopada 2010
Gdzie: Palladium (Warszawa)


